piątek, 7 października 2005

Kolacja mistrzów

Dostaliśmy od szefa w prezencie chleb. Taki prawie jak polski, na którego brak bardzo narzekamy. Nie wiedziałem, że o chlebie można tak dużo powiedzieć i tak docenić jego istnienie. Miał pyszną, chrupką, przypieczoną skórkę; leciutko słonawy smak, normalny środek. Pycha! Można go kupić w ekskluzywnych piekarniach, kosztuje ponad dwa razy tyle co zwykły japoński. A ten to zwykły tostowy, słodki.

Korzystając więc z tak niepowtarzalnej okazji zrobiłem sobie taką moją domową kolacyjkę. Większość z jej składników jest "high exclusive". Podaję szczegóły:
  • wspomniany chleb - 450Y za pół bochenka;
  • serdelki cielęce z wody - 288Y za to co widać;
  • musztarda (cholernie trudna do upolowania w wersji zjadliwej) - 190Y za malutką tubkę na trzy wyciśnięcia;
  • prawdziwe piwo - 320Y za puszkę.
  • masło i ketchup - tego nie liczę
Całość to ok. 1200 jenów (licząc że nie zjadam całej musztardy) - czyli ok 36zł.

5 komentarzy:

daro pisze...

No jak za chleb i parówke to rzeczywiście niezły exclusive. Za to u nas za sensowną tacke sushi trzeba zapłacić jakieś 100zł - a za tyle to w fastfoodzie z tym samym u Was to przez tydzień żarcie...

Adie (s2131) pisze...

No ale to Asahi tez sie da pic :D Przynajmniej to co w polsce sprzedaja ;)

hal pisze...

ot nauka. "ekskluzywny" - jakie to względne..

carolajn pisze...

chłopaki moze wam wyslac troche drozdzy:)?

Jola, Kojn's wife pisze...

paczka zawierajaca polskie i cross-cultural rarytasy już niebawem w drodze, trzymajcie się dzielnie, moi WojownicySan :)