poniedziałek, 17 października 2005

co mi się tu NIE podoba

Doczytałem, że ja tu jestem od odmiennego punktu widzenia ... i proszę bardzo ...Wit wydaje się być zadowolony, a we mnie frustracja budzi frustracje.
Każdego dnia napotykam sytuacje, za które mam ochotę kogoś walnąć w pysk. Tylko niektórzy wiedzą, że jestem niepoprawnym marudą .... teraz się wszyscy dowiecie ;)Ale zacznę od początku ...
1. Żarcie/jedzenie/pożywienie
Nie wiem jak to jest, może po prostu, nikt im nie powiedział, że jak nie dadzą kawałka ośmiornicy, albo suszonej ryby do jedzenia ... to jest lepsze. Że świat produkuje naprawdę smaczne rzeczy i nie ma co się zamykać na francuskie hipermarkety. Że tak na prawdę krowa smakuje inaczej ... i dodawanie "tego czegoś" wcale nie ratuje smaku. Że są inne kapitalistyczne napoje niż cola ... na przykład soki. I ta wasza
gruszka co wygląda jak jabłko, nie smakuje jak żadne z powyższych. I nie macie pojęcia co to jest chleb i ciasto ... i lody, słodycze i gumy do żucia bez cukru. Że kity-kat nie może być jedynym batonikiem na półce, bo świat już jest troszkę dalej niż wafelek z czekoladą.
Świństwa, paskudztwa ... już nawet surowe ryby zacząłem jeść, żeby nie eksperymentować z tym co jest zamknięte w opakowaniach. Największym jednak przegięciem jest kultowy ramon (zwany przeze mnie romanem) który jest niczym innym jak rosołem z utopionym kawałkami tego co zostało z innych posiłków w okolicznych knajpach.

2. Ludzie
No tych to się powinno przed użyciem wstrząsnąć ... ale nie jak soczek tymbarku ... tylko jak butelke spirytusu z sokiem (do uzyskania jednolitej cieczy, trzeba trząsać z pół godziny). Pomijam fakt, że się mną brzydzą ... nie lubią grubych (pow. 50 kg.), łysych i owłosionych poniżej szyi ...że mnie nie zauważają ...mam to w nosie ... ale jacy są miedzy sobą !!! Wchodzi koleś do knajpy ... zachowuje się jakby był
ojcem Paris Hilton, kelnerki sztucznym uśmiecham kłaniają się w pas ... wchodzą ... głęboko. Obsługują jak lorda (mnie to peszy) ... a on nic ... WODY! ... biegną z wodą ... żarcie!!! ... biegną z żarciem ... wypija, zjada, bez słowa wychodzi ... idzie do swojej budki z czymkolwiek ... i włazi swoim klientom jeszcze głębiej w jeszcze bardziej upokarzający sposób. Powiecie - klient nasz pan - tez tak myślałem. Ale obserwując swojego Ojca zrozumiałem że lepiej jest mówić klient twój przyjaciel. Bądź z nim szczery, a będzie ci wierny przez lata. .... nie lubię Ich !!!

3. "nowoczesność"
HA! - może jak Wałęsa był tu 20 lat temu .... to wyglądało to tak jak teraz ... czyli wtedy mogło się podobać. Oczywiście mają super fury, bo mają dużo kasy. Mają nowinki techniczne ... no bo gdzie lepiej testować nowy produkt, jak nie na ograniczonym terytorialnie rynku, z mało kłótliwymi klientami, którzy i tak za pół roku będą chcieli wydać kasę na coś nowego, bo przecież nie ma Geantów i Ikei.
Myśle, że odzwierciedleniem tego co mają w domach ... jest to co jest w "komisach" ... a tam ... takiego rupiectwa to u nas nawet w gablotach z dziwnymi rzeczami nie ma ... co znaczy ze przez 20 lat (Bezsenność w Tokio) trochę się jednak zmieniło.

.... przydługi ten wątek..... cdn.

W sumie nigdzie jeszcze tak długo nie byłem. Nie licząc przyjazdu do Warszawy, ale tą pokochałem od razu. Tak czy siak, po tym okresie czuję, że tu w ogóle nie pasuję, nie znoszę obłudy, kiepskiego żarcia i tęsknoty ... a to wszystko mam tutaj.

Ach i znowu miałem pisać o czym innym ... milszym może. Inną razą!!!

10 komentarzy:

hal pisze...

to ciekawe tak śledzić wasze boje z obcą kulturą i rzeczywistością. gdzieś czytałam (bodaj w ozonie) artykuł o aklimatyzacji w obcym kraju. i tak chyba jest, albo się w to wejdzie i zaakceptuje albo odrzuci. poszukam i podeślę link.

hal pisze...

?Ubranka z otworami na pupie. Miesiąc miodowy, konfrontacja, oskarżanie i dystans? tych czterech faz adaptacji do nowej kultury doświadcza każdy wyjeżdżający na dłużej za granicę?.
Ozon, archiwum 18 2005

http://www.ozon.pl/a_tygodnikozon_2_9_466_2005_18_1.html

daro pisze...

a już chciałem przytoczyć dowcip o Wietnamczykach atakujących Pearl Harbor... ale okazało się, że nie pasuje...
Kojn, dasz rade, na pocieszenie powiem, że pewnie szybciej bym wykorkował od kiepskiego żarcia i ludzi niż Ty...

j pisze...

Kojn, najdroższy, trzymaj sie dzielnie, nasza zgoda na Twój wyjazd obydwojgu nam dopieka, ale teraz nie możesz się poddać! Ja mocno trzymam kciuki za Ciebie i odliczam dni do godziny zero. Podziwiam Cię, Twój upór i odwagę. Możesz wrócic w kazdej chwili i tak będe kochać Cię przynajmniej tak samo mocno! Doświadczasz tego, co wielu z nas by chciało, ale nie ma Twojej odwagi. I choć jest Ci czasem źle -kazdy Ci zazdrosci.Japonia - kraj mitycznie nowoczesny i rozwinięty - mam wrazenie jest uboższy niż 50-letnia olska wieś, tam żarko było pyszne i syte i zielono bylo;kobitki też dorodne o pelnych udkach i miękkich pośladkach-az sie boję pomyśleć, co beda myśleli widząc nas razem- ale wiesz co - nasz twarze w odróżnieniu do ichnich bedą uśmiechnięte i życzliwe - a to na pewno ich zawstydzi i wzbudzi zazdrość, moze nawet podziw? Kto wie? Pamietaj jesteś tam w jednym konkretnym celu - całą reszta czeka na Ciebie tutaj razem z Twoją żonką :)Jestem z Tobą!!!!!

Anonimowy pisze...

Ello Podobna sytuacje mialem z tym ze w US kraju bardziej oklepanym. Ludzie mili, pracy w brud, Piekne samochody, firmowe rzeczy na ktore kazdego stac, no jedzienie znacznie odbiegajace od polskiego schabusia;) Na pierwszy rzut oka czysta idylla ale jednak cos nie pasowalo. Moze to polak ma w genach ze musi troszke pomarudzic. Najdziwniejsze jednak jest to ze po powrocie czlowiek troszke teskni za ta idylla. Kojn glowa do gory co nie zabije to nas wzmocni DASZ rade!!!Pozdrowka z USA;)

n€x¤R pisze...

):
E.T. go home...
podpisales alien form registration. jestes z wysoko rozwinietej qltury, gdzie stosunki miedzy istotami z twojego gatunq nie ograniczaja sie do spraw zawodowych czy scisq w metrze. zbadaj ich qlture, obserwuj, rob dalej notatki. po powrocie na swoja rodzinna planete bedziesz istota pelniejsza o swiadomosc pustki, ktorej nie doswiadczyl nikt z nas. przesiaknij tym wszystkim, zeby po powrocie zbudowac otwarcie zanegowana rzeczywistosc.
nie poddawaj sie. przynajmniej jeszcze nie.

kojn pisze...

>otwarcie zanegowana rzeczywistosc
Qrcze ... konwersacji z tobą też mi braQje ;)

n€x¤R pisze...

maila nie zmienialem. jesli ogladasz filmy z 212 to *na pewno* bedziesz mial inny odbior <: chetnie sie pokloce jak za starych dobrych q:

kojn pisze...

regularnie się z tobą nie zgadzam na 212 ;)

Anonimowy pisze...

Autor miał doła, Jego prawo, nawet nietrudno zrozumieć. Ale jechanie po Jap. w komentach, chociaz niby takie subtelne, to już wredne było na max.