poniedziałek, 19 września 2005

Wizyt(ówk)a

Byłem w galeryjce...okazja fajna, bo nie dość, że comiesięczne opijanie urodzin wszystkich znajomych urodzonych w tym miesiącu, to jeszcze właściciel wygrał mega nagrodę za swoją prace. Ale ja nie o tym. Była tam jakaś japońska para, pani przedstawiła się jako redaktor naczelny gazety... no i się zaczęło. Pierwszy raz tak oficjalnie wymienialem się wizytówkami. Wyglądało to tak: (sytuacje opisuje z tego co mówiły ciała osób a nie one same)

Bardzo mi głupio i wstyd ze mam takie brzydkie wizytówki .. ale podam ja dwoma rękomoa ... pan mi tez poda dwoma (tylko ciekawe jak się wymienimy)

OOO dziękuje za ta wizytówkę, jest śliczna i w ogóle tak fajnie ze mi ją pani podała.
OOOOO i pan mi podał tak ładnie dwoma łapkami, i ma pan po japońsku oooo jak fajnie, to będzie moja najładniejsza w kolekcji.

Uśmiecham się ładnie i przytakuje ... wgapiam się na jej wizytówkę, jak bym cos z tego rozumiał.
Koniec pierwszego etapu.
Powtórka z kolegą tej pani ... też redaktorem. Nikt nikomu w oczy nie spojrzał ... nikt w sumie nic konkretnego nie wypowiedział.... Żadne tam :" hej stary .. masz moją Bussines kartkę i zadzwoń jak będziesz miał problem, albo jak będziemy mogli na tobie zarobić" NIC ... Jezu jak sztywno ... nie wiedziałem jeszcze, ze szykują drugi etap.
Etap drugi:
OOO Jak ładnie się wymieniliśmy wizytówkami, w oczy panu jeszcze nie spojrzymy, bo przecież tą gazetka mamy ... co to ją redagujemy. I ona ma tylko 4 (słownie:cztery) strony, ale jest fajna, bo jest w niej kilka przepisów kulinarnych, i kupę reklam lokalnych firm. Ale ja jestem redaktorka naczelna .. a ten pan obok mnie też. - kłaniali się i skłaniali bez końca ... i juz wiem ze dzięki tego typu treningom mogą wysiadywać na krzesłach bez oparcia,jeść bez oparcia i w ogóle przebywać w dziwnych pozycjach. Mięśnie kręgosłupa na pewno mają niczym ze stali od tego uginania.
Tak czy siak miło było to przeżyć ... byle nie za często.

2 komentarze:

markus07 pisze...

Oj Kojn :) Nie wiesz, że prawie wszędzie trzeba mieć "mocne plecy" hehe

n€x¤R pisze...

no wlasnie. w ksiazce, co to mi ja wit pozyczy, to pisalo, ze oni tam te no wizytowki to wogole jak swietosc i obowiazek. nie masz wizytowki - jestes nikim. to wy jestescie tera jak te jakie bosy - nie dosc ze wlasne wizytowki to jeszcze po krzaczkowemu nabazgrane. nonono...

pompeczki co rano trzeba. jak dojdzesz do 2o to juz niezle (: ja teraz co rano [a jak nie zapomne to i wieczor] trenuje lape, wiec pompeczki mus. lepsze niz kawa z ranca