wtorek, 20 września 2005

W drodze


Trochę ostatnio pojeździłem samochodem. Nie żebym prowadził, polskie prawo jazdy jest nieważne w Japonii. Trzeba zrobić swego rodzaju nostryfikację...
Jeździłem jako pasażer. Dobre kilkaset kilometrów zrobiłem, w różnych warunkach.
Wrażenia ciekawe: tak jak Japończycy jeżdżą po mieście delikatnie, grzecznie - wyjątkowo. Tak na autostradzie budzi się w nich diabeł. Pomijając prędkość i przyspieszenia (300 km miałem przyjemność suszyć włosy w dwuosobowym Lexusie Cabrio, z prawie 300 konnym silnikiem) na autostradzie jest miejscami po prostu niebezpiecznie.

Konkretna sytuacja. 120km/h, prawy pas (tak jakby u nas lewy), duże zagęszczenie ruchu. Dwa samochody przed nami jedzie tzw. wyścigowa ciężarówka (czytaj wariat w trucku co myśli że ma co najmniej WRC). Energiczne zmiany pasów, zajeżdżanie. Skądś to znam. Nic nowego. To co jednak pokazał na moich oczach - przechodzi ludzkie pojęcie.
Facet w vanie przed nim nie chciał mu zjechać na lewy pas. Ciężarówka jechała na jego zderzaku kilka chwil i co zrobił kierowca? Zjechał obok, wyrównał się z vanem i w niego wjechał!!!
Normalnie wjechał mu w bok. Iskry, kurz, palenie gumy. Jak w DestructionDerby. Van po uderzeniu walnął w barierki oddzielające przeciwny pas autostrady. Cudem kierowca opanował samochód. Gdyby nie to - nie wiem co by było. 120km/h, przypominam.
Zatrzymaliśmy się na poboczu, zaraz za truckiem z zabójcą i poobcieraną ofiarą w vanie. Mój kierowca był na tyle oburzony sytuacją, że chciał być świadkiem na Policji. Byłem przygotowany że zacznie się jakaś bójka. Kierowca vana nie mógł wysiąść z samochodu. Miał swoje drzwi porozrywane od uderzenia w barierki. Wyszedł tyłem, przez klapę bagażnika.
Bójki nie było. Do zabójcy dotarło chyba co zrobił. Mógł zabić wiele osób. Debil.
Sprzeczka zamieniła się w wymianę wizytówek, po chwili pojechaliśmy dalej. Kierowca vana był w naprawde niezłym szoku.
Ja też.

Żałuję, że mój aparat był w drugim samochodzie, który był spory kawałek za nami :(

Ja chcę takiego Lexa!!! buuu!!!

4 komentarze:

daro pisze...

lexus chuj, u nas zaraz Cie z nieg wyjmą, pozatym to wstyd.
Relacja jak w dzienniku a zdjęcie GrandToursimo jak z folderze reklamowym.

n€x¤R pisze...

zaaajebista fota - ta z kolkiem (: zabawa swiatlem to niezla frajda q:
a co do akcji na autostradzie to niezle tam sobie poczynaja. 'wstapil w nich diabel' to chyba adekwatne okreslenie

kfaz pisze...

Ale jak to Lexus? Przeciez oni maja tylko Toyote.

WiT pisze...

W Polsce bylby to lexus. Tu nawet nie toyota tylko jakas posrednia marka. Lokalizacja jak się patrzy.
Już mam pomysł na posta o markach samochodów w Japonii. Zbieram materiały. Będzie niedługo.