wtorek, 27 września 2005

Sayonara Expo

Expo się skończyło.
Impreza pożegnalna dla staffu wystawy to ogromny spęd ludzi. Masa, po raz kolejny. Cały świat pod jednym, ogromnym dachem. Przemawiał pan Toyoda, i jeszcze kilku mniej znanych.
Jedzenie i picie z kim popadnie. Wyjątkowa atmosfera. Połączenie radości (z końca monotonnej pracy), smutku (z końca wspaniałej pracy) i nadziei (następne expo w Szanghaiu, za 5 lat). Wspólne zdjęcia, wymiana i podpisywanie koszulek. Wieczorne kolędowanie w celu wymiany pozostałych gadżetów.

Generalna rozbiórka: ciężarówki, wózki widłowe, ludzie w kaskach. Za miesiąc park w Aichi będzie znów tylko parkiem (tyle że z niebywale rozbudowanym dostępem). Pozostanie przecież specjalny zjazd z autostrady, kolejka linimo - przewożąca ludzi z Nagoi do Aichi, nie dotykając torów - i wiele innych udogodnień.

Byłem tu w sumie 3 dni. Zobaczyłem mały procent, ale dużo przeżyłem. Wiem, że wspomnienia dopiero powstaną w mojej głowie. Uformują się niedługo, gdy rozum przetrawi migawki, które tam widziałem. Pozostaną też zdjęcia, wizytówki i pluszowe żubry - które przeprowadziły inwazję na polski pawilon.









Dasvidania Expo!

A po nocy drwale 21 wieku ścinali stalowe drzewa swoimi piłami z iskier...

1 komentarz:

chlopas pisze...

dawno tu nic nie pisałem, ale bywam i czytam :)
niezwykłe to jest wszystko i obce - nie ukrywam. z jednej strony nadal zazdroszczę, z drugiej nadal się cieszę, że bułeczki kupuję ciągle od tej samej, dobrze znanej pani. trzymaj się wicie. pozdrowienia również od kasi.