niedziela, 25 września 2005

Kojn laundry

Ponieważ nasza pralka ma wszelkie objawy śmierci klinicznej (niby-pranie) wybraliśmy się do oddalonej o szaloną odległość, 150m pod górkę, pralni na monety.

300 jenów kosztuje półgodzinne pranie do 7kg. 100 jenów to 10 minutowe suszenie.



Nie jest to duży lokal, 3 pralki na krzyż, ogromna popielniczka i dwie suszarki. Obok automat z napojami. Trzeba przestrzegać reguł opisanych na tabliczce na ścianie ;)
Czekając na pranie można poznać sąsiadów. Są jednak mało rozmowni...

3 komentarze:

hal pisze...

fantastyczne zdjęcie to na samej górze, i koszulka w klimacie..

Leszek pisze...

No właśnie, nawiązujecie jakieś kontakty z sąsiadami? Da się coś zagaić po angielsku chociaż?

kojn pisze...

Jak idę ze śmieciami, to wymieniamy kontakt wzrokowy, jedyna chwila, kiedy na mnie tu patrzą... z kontaków to tyle i lepiej żeby tak zostało :)