czwartek, 4 sierpnia 2005

Pachinko&Slot

Odwiedziłem w końcu jeden z salonów P's. Narodowy hazard Japończyków nie robi raczej wrażenia. Salon był cholernie głośny, nie dało się zamienić słowa z kimkolwiek.

Rzędy maszyn. Połowa salonu pachinko - druga to zwykłe automaty.

Pachinko to połączenie fliperów z kartami. Przynajmniej te które widziałem. Jest wiele odmian.


Kulki, dostajesz mase kulek, wrzucasz, przelatują przez labirynt wystających bolców. Dokładnej filozofii gry nie znam. Nie odważyłem sie więc spróbować.

Może za miesiąc lub dwa...

4 komentarze:

VIki pisze...

to mi przypomina taki dowcip co dali Polakowi 3 metalowe kulki. Jedną zgubił, druga popsuł, a trzecą cos tam jeszcze..

n€x¤R pisze...

ah te lustra... (;
no i co oni maja za manie z ta viktoria... ale koles schowal sie za szafa - pewnie, zeby szef nie zobaczyl, ze rozmawia z gajdzinem.

n€x¤R pisze...

no i qrde.. co za pomysl z tymi qlkami. w jakim swiecie trzeba rzyc, zeby wymyslac tak pojechane gry...

daro pisze...

nexor.. ortografie jeden, niezdzieże "żyć" przez "rz"!!
zdjecia tych automatów robią kolosalne wrażenie, o co biega z tymi kulkami?