wtorek, 23 sierpnia 2005

Kulturka

Otwarcie galerii sztuki na przedmieściach Tokio przerodziło się w miniaturowe wesele. Najpierw koncert fortepianowo-skrzypcowy, pełna powaga i uprzejmości. Potem zimne przekąski, wino. Gdy już wszyscy się poznali, zaczęły się śpiewy, gra na harmonijce i konsumpcja różnych trunków. Podano jajecznicę z sosem sojowym.
Jako, że byliśmy z Darkiem jedną z pobocznych atrakcji wieczoru, gdy skończyły się tematy do rozmowy, co po niektórzy postawili sobie za cel upicie gajdzinów. :) Nie udało się.
Doświadczenia miłe. Ludzie są tu naprawde przyjaźni.



Miło się robi na duszy, kiedy pianistka przedstawiając utwór uśmiecha się do nas, mówiąc o "Frideriku Szopanie"...

Do pobrania klip z imprezki (13,5MB; DivX)

2 komentarze:

daro pisze...

ale to było jakieś Twoje powitanie? z jakiej okazji takie iprezy tam robią?

WiT pisze...

w sumie okazją były chyba nowe dzieła sztuki, impreza cykliczna. Przy wyjściu wrzucasz pieniążek do wazonu i dostajesz jakieś rękodzieło (wisiorek)

Z okazji mojego powitania nie było żadnej imprezy :(
Kojna przyWiTamy :D