środa, 24 sierpnia 2005

Flow

Dziś naprawde jechałem w tłoku. Stałem na stacji Ebisu, przyjechał ekspres do Chuo-Rinkan, 20:07. Widziałem, że się do niego nie zmieszczę. Stałem jednak w tłumie, który zaczął wtłaczać się bezgłośnie do wagonu. Poddałem się więc, flow! Dało radę, żyłem. Ale co to za życie - nie miałem możliwości podniesienia lewej ręki z kieszeni w spodniach i opuszczenia prawej, trzymającej poręczy. Mogłem się puścić, głupio bym jednak wyglądał z podniesioną reką nie trzymającą się niczego. Nie było miejsca na nic.
Jazda w takim stanie trwała 20 minut. Minęliśmy m.in. sugestywnie nazywającą się stację NagaSuka :D
Dwa przystanki przed moim celem flow zadziałał znów. Razem z tłumem znalazłem się na peronie - ledwo zdążyłem wrócić do pociągu, juz prawie pustego. Jazda na maksa :)




2 komentarze:

daro pisze...

znowu mistrz fotki, przysiegam, jak w national geographic!

kfaz pisze...

to dokładnie tak jak PKP i zabawa w tłok :)