piątek, 12 sierpnia 2005

American Dream

Japoński styl życia ma wielkie tradycje. Młody człowiek, np. po studiach, zostaje zatrudniony w wielkiej korporacji. Przez pierwszy rok myje kible, roznosi ulotki, wspina się po wszystkich szczeblach hierarchii. Tylko po to, żeby poznać firmę od środka. Z czasem, po latach awansuje na wyższe stanowiska, dające mu więcej prestiżu i pieniędzy. Po czym odchodzi na zasłużoną emeryturę, całe życie oddając swojej firmie.
Japończyk, w tym tradycyjnym stylu, to dobry ojciec i kochający (lecz czasem niewierny)* mąż. Lojalny wobec firmy, uczciwy i spokojny. Przeżywa swoje życie w ładzie i porządku, ustalonym od wieków.

Niestety cały ten system powoli zaczyna się psuć. Nowoczesny nastolatek już nie ma tak wielkich chęci na zostanie salarymanem, jak jego ojciec i dziadek. Rzadziej jada sushi, woli za to McDonalds'a i CocaColę. Częściej pracuje też dorywczo, zmieniając prace jak rękawiczki.

Japończycy ulegają dążeniu do amerykańskiego trybu życia. Można powiedzieć, że Polacy też. W Japonii wygląda to jednak troche inaczej. Amerykanizacja stylu przeciętnego Polaka wydaje się być śmieszna. Chaotyczna, często w wydaniu małomiejskim. Pozwala jednak na wyodrębnienie jednostek, które nie poddają się temu trendowi i zdaje się nie wyrządzać większych szkód. My też gonimy za tym co Amerykańskie, jednak wyglądamy przy tym bardziej naturalnie (jeśli to wogóle możliwe...).
Japończykowi z tym dążeniem jest mniej do twarzy. Różnice między kulturą jaką sobie wyobrażałem a tym co oglądam w tutejszej telewizji, na billboardach czy w przysłowiowym już McDonalds'ie, są ogromne. Ludzie są karmieni papką swojego niegdysiejszego największego wroga, sprawcy Hiroshimy i Nagasaki.
Programy telewizyjne (choć mam tylko cztery) są przepełnione bezsensownymi talkshowami, karykaturalnie naśladującymi np. Ophre czy Sullivana. Nie liczę Amerykańskich filmów - te są wszędzie. Reklamy, również te w telewizji, często ukazują białego człowieka z niebieskimi oczami jako uosobienie piękna. W metrze, firmy reklamowe mają na stałe zawieszone ramy plakatów ze zdjęciami Beckhama i Victorii, w które to ramy wklejają dopiero bannery swoich klientów. 90% konsumentów w zwykłym barze sushi to ludzie powyżej 50 roku życia.

Tak na marginesie jedno odstępstwo od reguły - taśmowy bar sushi to najlepszy fast-food jaki widziałem, i najzdrowszy!

Wracając, zgadnijcie jaki jest narodowy sport Japonii - Karate / pudło, może Judo/znów pudło, Sumo/nie - Odpowiedzią jest Baseball!. Przy wiekszości szkół jest trójkątne boisko, mnóstwo też sklepów z kijami i szkół gry. Judo to niemodna zabawa dla staruszków, boks już bardziej tu pasuje. W polsce aikido wydaje się być bardziej popularne niż w Japonii.
Hity popularności biją podobno soczewki kontaktowe zmieniające kolor oczu na błękitny, to może nie dziwić, dlaczego jednak najczęściej wykonywaną operacją plastyczną, po liposukcji i powiększaniu piersi, jest zmniejszanie skośności oczu?!

W Polsce też grillujemy, chodzimy na brancze i gramy w golfa. Wszystko to jednak jest jakieś takie spolszczone, przystosowane dla nas. Nie kole w oczy tak bardzo. Do tego mam wrażnie że nikt nam tego nie narzuca i że sami czujemy się z tym dobrze. Dzieciaki na murku kiedyś grały w kwadraty - teraz też to robią, reklamy pokazują raczej nas samych. Ewa Drzyzga w Rozmowach w Toku bardziej mnie przekonuje, odradzają się bary mleczne.
Polacy mają telefony komórkowe, nie wygląda jednak to tak komicznie jak w Japonii, gdzie wszyscy mają takie same modele (z klapką, V). Do tego jadąc rano w pociągu widzę jak 60% wagonu patrzy się w swoje ekrany. Komedia.

Japończycy wydają się być w tym wszystkim bardziej zagubieni. Gubi to też powoli tutejszą gospodarkę. Sceptycy (W tym mój współlokator, Darek) prognozują załamanie całego systemu opieki socjalnej. Przez odejście od tradycji korporacji, liczba emerytów utrzymywanych przez jednego pracującego ma się potroić. Jedyne co może uratować to wszystko, to obniżenie wieku życia, może McDonalds i Phillip Morris w tym trochę pomogą :).

Jestem tu dopiero dwa tygodnie, powyższe opinie wyrobiłem sobie na podstawie rozmów z Polakami w Japonii i własnych, skromnych jeszcze, eksploracji tego kosmicznego świata, w którym jakaś niewidzialna ręka stara się zepsuć całe piękno Japońskiej kultury, kwitnące jak wiśnie - od zawsze.

*o tym też będzie niedługo...


----

Już tydzień choruję, w poniedziałek powinienem być na nogach to będą nowe zdjęcia może.

8 komentarzy:

daro pisze...

Oj czuję, że będzie z tego całego bloga całkie niezła książka o współczesnej Japonii, ja rozejrze się za wydawcą, a Wy z Kojnem popracujecie nad ortografią (kole w oczy a nie koli, koli to są bakterie :-))))
A tak naprawdę to całkiem zgrabnie napisane...

WiT pisze...

No to już wiemy kto będzie robił korektę...
thx za uwagi

Pstryk pisze...

Nie zapomnij o backup'ach, żeby Ci google nie zabrało bloga z treścią ksiązki ;-)

melun pisze...

Nie moge sie niestety zgodzic do konca. MC jest wygodnym i tanim fastfoodem i to koniec. Mlodzi ludzie uwielbiaja sashimi, oraz japosnkie potrawy - nie imprezuja w MC lecz w izakayach gdzie tabehodai to nie hamburgery lecz rodowite japosnkie zarlo. Dorywczo pracuja zwalaszcza studenci (tzw bajto) co pozwala im zaoszczedzic pieniadze na wlasne wydatki ew. studia Telefon z klapka V, pozwala w malym pudelku zmiescic duzy LCD oraz duza klawiature co jest super wygodne, inna jest tutaj kultura uzywania telefonu niz w polsce to prawda, ale nie mozna patrzec na nia z perspektywy kultury polskiej. To samo dotyczy sie spania czy czytania mang w JR. Bardziej zadziwiajacy jest trend posiadania Brand Namow, wiekszosci dziewczyn z tymi samymi torebkami Luis Vuitton, ktory najwieksze obroty ma wlasnie w Japonii i chyba 70% rynku...

WiT pisze...

Dzieki za komentarz, melun. Chyba codziennie chodzę do jakiegoś sushi baru dla staruszków :) (patrz http://tokyobynight.blogspot.com/2005/08/sushi-bar.html)

kwadrat pisze...

Elou witam! Melun mi linka podal. Na wstepie spoko blog. Fajne zdjecia robisz. Keep it up.

A w ogole to pojechales po JP w tym poscie ostro :) Mam podobne odczucia co Melun w sprawie komorek (to w PL sie przyjelo, ze klapka to szpan. Klapka jest fajna bo nie trzeba blokowac klawiatury!!), Maca (ale jak mozna palic w Macu?? blee), izakayi itp. Wiec zeby sie nie powtarzac, to powiem ze za psujaca sie gospodarke odpowiada wlasnie kultura korporacyjna, ktora prowadzi do niskiej konkurencyjnosci i innowacyjnosci firm, powodujac ze decyzje podejmuja nie najzdolniejsi, tylko najwyzsi stazem.

Poza tym... "ludzie karmieni papka niegdys najwiekszego wroga, sprawcy Hiroshimy i Nagasaki"... kurde pomijajac kwestie ekspansji kultury amerykanskiej, to trudno raczej pisac o JP jako ofiarze II wojny swiatowej.

Piszesz ze bary sushi sa puste. No bo kto zjada na obiad sushi? Male, drogie, srednio smaczne. Ale zobacz ilu ludzi wcina wszelkiego rodzaju kareraisy, tempury, kadsudony, rameny i inne udony. Fast foody w stylu japonskim sa otwarte 24/7 i zawsze pelne.

Z reszta, sierpien jest. Kopsnij sie na jakis festiwal to sie napatrzysz na japonska tradycje live :)

Pozdro

WiT pisze...

De gustibus non est disputandum!

Dla mnie sushi to najlepsze danie na lunch, lekkie, tanie i duże (za 700Y nazeram sie jak dziki, mam wliczona herbate i imbir). To jedyne zarcie po ktorym sie czuje swobodnie w taki upal.

Palenie w macu, fakt - denerwujace - na szczescie zawsze masz dwie sale, jedna dla niepalacych.

"kurde pomijajac kwestie ekspansji kultury amerykanskiej, to trudno raczej pisac o JP jako ofiarze II wojny swiatowej."
- Dlatego nie pisze :P

Oj kopsnął bym się na jakis festival, ale czasu nie mam, praca.

Thanks for joining, kwadrat.
Swoją drogą ciekaw jestem jakie będą moje spostrzeżenia na poruszone tu tematy po roku tutaj. Z drugiej strony, czy to ważne...

kfaz pisze...

Co prawda Japończyków poznawałem poza Japonią ale porównując do innych Azjatów rzeczywiście są oni najmniej tradycyjni. Jedzą w fast foodach jak dzicy i jakoś nie oglądają się za tradycyjnym jedzeniem tak jak Koreańczycy czy Chinole.