niedziela, 31 lipca 2005

Pokazowe K-1


K-1, Akebono dostaje od jakiegoś DUŻEGO Koreańczyka. KO w 1 rundzie, porażka godna Gołoty :)

Ludzie w metrze

W tłoku jechałem raz, nie było jak wyciągnać aparatu nawet. Poza tym takie widoczki:


Trochę indywidualnych twarzy dla Chłopasia

Zwroćcie uwagę na małżeństwo z dzieckiem, ubrane w tradycyjne jukaty. No i te drewniane cichobiegi... :)


Wieczorny peron.

Nakazy, zakazy...

Dla adamo, w sumie to świeża sprawa. W godzinach porannych niektóre wagony są zarezerwowane dla kobitek. Rozporządzenie takie wyszło z powodu częstych skarg na molestowanie seksualne w tłoku (wędrujące ręce i te sprawy :D)...


Jak dziewczynka zgubi misia, przyjdzie pan i go wyciągnie...

Bezrobocie = 5%


Stacze i dopychacze. Przykłady kiepskich posad, z których ludzie są jednak bardzo dumni. Podobno podstawą jest ładny mundur.

Moja okolica

Okolice mojego mieszkania to przedmieścia Tokio, stacja Sakuragaoka. Dominuje tu niska zabudowa, mnóstwo chaotycznie wiszących kabli wcale nie jest wyznacznikiem złej organizacji miasta.

Automaty sa wszędzie, te dwa właściwie pod moimi drzwiami.

W tym domu mieszkam, widać kawałek balkonu i mój niebieski ręcznik, 1p, prawa strona.

Najbliższy mi monopolowy, co ważniejsze jedyny w okolicy automat z piwem.

To ja...

No i pociąg do Tokio. Do pracy, niedaleko stacji Machida, jade ok 20 minut.

Sasiedzi jakby nie istnieli, zawsze na ulicy niebywały spokój. Niedługo czeka mnie pierwsze wyrzucanie śmieci - pewnie wtedy sie ożywią...

Mapa okolicy
Taki prostokącik brązowy w środku mapy to mój dom (na 90%).

piątek, 29 lipca 2005

Praktyka trzesień(ia) ziemi

Wczoraj mieliśmy trzęsienie o sile 5,1. Trwało jakieś 4 sekundy. Najpierw zatrzęsło w górę i w dół, potem zabujało na boki. Wszyscy zachowali stoicki spokój, jedyny Japończyk w pokoju tylko się przeląkł. Dla mnie to narazie wielka frajda. Szkoda że mnie tajfun ominął...
Dziś zainstalowalem sobie rss'a z powiadomieniem o trzęsieniach. Ciekaw jestem jak to działa.

Pralnia

Poszedłem do pralni, uprać rzeczy pod którymi będę spał. Zapłacilem jak za zboże (2 poduszki i cienka kołdra = 5575Y (1Y=0,03zl)). Do tego okazało się że nie piorą takich rzeczy w jeden dzień. Dostałem termin odbioru na przyszłą sobote! Całe szczęście że ludzie z mojego biura wyprostowali sprawę, zadzwonili do tej pralni, odwołali zamówienie. Za te pieniadze można kupić caly zestaw pościeli z futonem (materacem) :)

Poza tym zdarzylo mi się dziś też zapomnieć biletu miesięcznego na pociąg, co zaowocowalo truchtem do domu i spoźnieniem do pracy. Spocony gajdzin zwraca jeszcze wiekszą uwage Japończykow.

czwartek, 28 lipca 2005

...do pracy

Po odespaniu 12 godzin pojechałem do pracy. Podróż pociągiem trwa 15-20 minut. Nie jest to metro tylko linia naziemna.

Wagony na szczęście klimatyzowane, zdjęcie robione ok godz. 13:00 - nie ma już tłoku.




Ustap miejsca, wyłącz telefon - nikt tego nie przestrzega...


No i dwie fotki z powrotu do domu:


Szczegóły

Obudziłem się = moge opisac pierwszy dzień szczegółowo.
Juz w samolocie ciekawe było to, że mając do wyboru pałeczki i sztućce, Japończycy wybierają te drugie. Rozglądalem sie wnikliwie i prawie nikt z pasażerow nie jadł swojego obiadu pałeczkami. Ba, wylacznie cudzoziemcy trzymali pałeczki, w tym ja.
11,5 godziny lotu z Wiednia do Tokio minęło niespodziewanie szybko. Obejrzałem Hitcha, zjadłem 3 posiłki, spałem 3 godziny. W samolocie jest 12 zajebistych programów muzycznych, ok. niektóre są zajebiste.

Na lotnisku nie bylo żadnych problemów, juz wtedy zauważyłem, że Japończycy raczej nie chca za długo rozmawiac z cudzoziemcami (gajdzinami), co w tym przypadku pomaga.

Po odprawie zostałem zabrany na objazd po mieście. Była, podobno unikatowo, piękna pogoda. Dzien wcześniej w okolicy wyspy przeszedł tajfun, co spowodowalo krystalicznie czystą przejrzystosc powietrza.

Nastepnie wpadlem na chwile do pracy, potem do domu. Mieszkanie opiszę poźniej.

Klimat niesamowity, wciąż nie dociera do mnie gdzie jestem. Tu jest WSZYSTKO inne.

środa, 27 lipca 2005

Dzień pierwszy

Jestem w kosmosie.
Dotarłem, 14 godzin lotu, mnóstwo wrażeń. Do tego zaraz po odebraniu z lotniska wycieczka po Tokio. Wytrzymałem i nie spałem do wieczora. To ma mi pomóc w przestawieniu sie na tutejszy czas.
Fotki z dzis:

Lot nad Wieliczką, po wystartowaniu z Wiednia znow jestem nad Polska ziemia.

Pracownia architektoniczna pierwszego poznanego Japończyka w Japonii. Odwiedzilem go przypadkiem, wypilem wloskie espresso i pogralem chwile na jego perkusji.

Konbini - czyli convinient store. Sklep jakich wiele na kazdej ulicy. Zrodlo gotowego jedzenia, mrozonej kawy i chlodu klimatyzacji...

37 stopni, gigantyczna wilgotność. Japończycy wcale nie jedzą pałeczkami.
Jutro więcej szczegółów.

wtorek, 26 lipca 2005

...chwile dwie

Niekończące się pożegnania, wyjątkowo krótkie się pakowanie; dziwne rozmowy o przyszłosci, ktorej nikt nie zna. Kurewsko smutne papa dla mojej ukochanej Ani, przyjacielskie trzymaj się od przyjaciół, konserwa turystyczna. Babcia, radio, piwo. Chcę zasnąć.

sobota, 23 lipca 2005

Ostatnie dni

Ostatnie dni to totalna rozpierducha. Nie wiem za co się zabrać najpierw. Wróciłem z ekstrakrótkich wakacji, niby powinienem rozpocząć przygotowywania do wyjazdu, spakować się itp, a tu w głowie pustka... Milion mysli przelatuje przeze mnie nie zatrzymując się tam. I jeszcze dzis rano trzęsienie w Tokio: 5,7 richtera. No to fajnie...