niedziela, 8 maja 2005

Teoria grzeczności

Język i kultura Japończyków w zasadzie wykluczają niegrzeczne zachowanie czy przekleństwa. "Poradnik ksenofoba" w wydaniu poświęconym Japonii opisuje sytuację, gdy cudzoziemiec i Japończyk jadą razem taksówką w Tokio. W pewnym momencie kierowca krzyknął głosno coś przez otwartą szybe, w swoim języku, gdy inny samochód zajechał mu drogę. Cudzoziemiec zapytał towarzysza, co kierowca powiedział. Jego odpowiedź doskonale odzwierciedla grzeczną konstrukcję języka japońskiego, brzmiała: "Zechce szanowny pan uprzejmie pójść do diabła!"

Pozdrowienia dla Darka Lipińskiego! :)

czwartek, 5 maja 2005

Teoria trzęsień ziemi

Ostatnimi czasy mój tata zupełnie przypadkiem trafia na programy dokumentalne o trzęsieniach ziemi w Japonii. Jakiś tydzień temu opowiedział mi o programie, w którym autorzy przekonywali o nieuniknionym katakliźmie, który ma nawiedzić Tokio, o braku przygotowania władz, przewidywanych wielkich stratach ludzkich i materialnych. W tym tygodniu trafił na program opisujący ostatnie wielkie trzęsienie ziemi w 1920 którymś roku, że było ponad 1000 wstrząsów i wiele ludzi zginęło.

Słyszałem, że tylko Japończycy potrafią znieść całe życie w przeświadczeniu "że kiedyś trzęsienie pochłonie nas". Jak wystrachany Europejczyk, taki jak ja zniesie to - nie wiem.
W Tokio podobno codziennie jest chociaż jeden mały wstrząs - ludzie do tego przywykli.
Na początku myślisz, że masz zawroty głowy, ale to drobne wstrząsy, kołyszące budynkiem. Tak opisuje to Ewa Mackiewicz, nasza Japonistka. Duże trzęsienia (>6) to podobno horror; zaleca się zrobić dwie rzeczy: włączyć telewizor i stanąć w otwartych drzwiach do mieszkania/biura. W TV podają na bierząco informacje o tym co się dzieje (niestety po japońsku, tylko tekst :/ ) natomiast futryna to często najmocniejszy punkt konstrukcyjny budynku. Po pierwszych wstrząsach uciekać z budynku, będą następne.

...coraz częściej, moje przyjemne myśli związane z wyjazdem, mieszają się z tymi mniej przyjemnymi...