piątek, 29 lipca 2011

Amazing Japan by simonro


Aż miło popatrzeć jak zdjęcia z mego skromnego i od dawna martwego bloga nadal inspirują innych.
Powyżej praca simonro do konkursu organizowanego przez Eizo.

poniedziałek, 13 września 2010

Dear Japan...

Polecam małe arcydzieło autorstwa Nathana Millera i Matthew Browna - bardzo w temacie. Zapiera dech w piersiach, odbiera czucie w kolanach i sprawia że klikasz "kupuję bilet!".

wtorek, 10 sierpnia 2010

Przemeblowanie

Domena tokyobynight.pl leży odłogiem już prawie rok. Czas na małe zmiany. Cała dotychczasowa treść bloga jest teraz dostępna pod adresem blog.tokyobynight.pl.
Żeby nie mieszać z nią tego co niezwiązane z Japonią (w końcu od prawie roku tam nie mieszkam) na co dzień będę publikował na dwóch innych stronach. Fotki cyfrowe znajdą swoje miejsce na digital.tokyobynight.pl a skany z analogów na analog.tokyobynight.pl.
Na www.tokyobynight.pl znajdziecie trzy odnośniki do w/w stron a jak ktoś lubi (i ma duży monitor) to na www.tokyobynight.pl/frames.html można zobaczyć wszystko na raz w ramkach (w full hd :).

sobota, 7 sierpnia 2010

Chwila z powrotem

Kantō



Kansai




Chūbu


by night



Jedenaście dni wykorzystanych co do godziny. Lista tęsknot zrealizowana co do punktu. To była podróż inspirująca do dalszego życia ale też szybka inspekcja starych śmieci. Niewiele się zmieniło; Japonia jest skondensowanym drinkiem pełnym skrajnych smaków. Polecam zobaczyć każdemu!

czwartek, 22 lipca 2010

Wakacje

Reminiscencje to przeszłość; cztery godziny czterdzieści pięć minut do mojej drugiej stolicy. Przygoda zmieniła się w życie. Pierwszy raz lecę do Tokio jako turysta. Taki prawdziwy ze stu tysiącami jenów w kieszeni i JR-Passem do zrealizowania na lotnisku. Śmiałem się wielokrotnie z "japońskich wakacji", dziesięciu dni urlopu na rok, z czego pięć zdecydowanych kiedy. Teraz sam zamierzam nadrobić zaległości i zaspokoić narosłe tęsknoty w 11 dni. Nie będzie łatwo ale z pewnością będzie dobrze. Już w samolocie czuję się jak w domu - znam tych ludzi - byłem tu nie raz - tylko te cholernie sztywne austriackie stewardesy psują wrażenie czasem...

Kiedyś pewien profesor uniwersytetu w Tsukubie opowiedział mi w samolocie teorię, że ucząc się języka japońskiego rozwijamy półkulę mózgu dotąd odpowiedzialną tylko za rozpoznawanie obrazów. Uważam, że podczas samej wizyty tak odległego kulturowo miejsca podobne przemiany następują w pewnych częściach naszej głowy, parterze odpowiedzialnym za akumulację codziennych stresów, złośliwości rzeczy żywych i martwych, życia z dnia na dzień.

Jednym słowem liczę na pełen relaks z dala od codzienności, dogodności i przestronności.